Polskie partnerstwo z Chinami

Polski rząd i jego politycy - afery, korupcja, dokonania. Strajki w naszym kraju i poza granicami. Protesty ludzi.

Polskie partnerstwo z Chinami

Postprzez Niebieskiczajnik » 2017-05-15, 21:49:46

Polska poważnym partnerem Chin? Jesteśmy furtką, nie bramą, a skuteczniejsi są Węgrzy i Czesi

Premier Beata Szydło przekonywała w Pekinie o znaczeniu Polski w kontaktach z Chinami. Chwaliła wzrost eksportu polskich jabłek. Podpisała również dwie umowy dotyczące współpracy w zakresie turystyki i gospodarki wodnej i brała udział w Forum Pasa i Szlaku. Tymczasem z danych GUS wynika, że nie radzimy sobie tak dobrze ze sprzedażą swoich towarów do Chin i nie potrafimy wykorzystać potencjału.
Polski rząd pracuje nad wspólną strategią rozwoju Polski i Chin, przekonując przy tym o znaczeniu naszego kraju w kontaktach z Państwem Środka. Wiąże też duże nadzieje z Nowym Jedwabnym Szklakiem i współpracą gospodarczą z drugą gospodarką świata.

- Liczę, że w niedługim czasie uda się uzgodnić i zrealizować projekty współpracy korzystne dla obu stron - powiedziała na Forum Pasa i Szlaku premier Beata Szydło, na którym w dniach 14-15 maja spotkali się przywódcy i szefowie rządów 29 krajów. - Polska stała się państwem, na które władze chińskie zaczynają zwracać uwagę, jeśli chodzi o współpracę gospodarczą – dodała.

Podczas wizyty w Pekinie polska premier podpisała dwie umowy dotyczących współpracy w zakresie turystyki i gospodarki wodnej oraz jak zapewniła, spotkała się z przedstawicielami dziewięciu największych chińskich firm. Podczas wizyty w Chinach miały pojawić się "bardzo konkretne propozycje, bardzo konkretna rozmowa na temat tego, co możemy wspólnie zrobić".

- Polska jest postrzegana tutaj jako brama, która może prowadzić do współpracy z Unią Europejską i jest to dostrzegane – przekonywała szefowa polskiego rządu.

- Polska bramą do UE? Chiny działają na wielu frontach. Pod względem lądowych połączeń transportowych, biorąc pod uwagę czynniki geograficzne i infrastrukturalne, możemy aspirować do tego miana. Już obecnie połączenia kolejowe pomiędzy Chinami a Europą Zachodnią przechodzą przez Polskę, na czym w dłuższej perspektywie może skorzystać np. branżą logistyczna. Jednak inwestycyjnie jest wiele możliwości wejścia na rynek unijny, a Polska jest wśród nich jedną z wielu furtek – stwierdza w rozmowie z money.pl Damian Wnukowski, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Polska rynkiem zbytu

Polska jest ósmym partnerem handlowym Państwa Środka pośród krajów Wspólnoty. Wynik zawdzięczamy jednak temu, że Chiny ślą do Polski towary warte niemal 4 mld dol., wynika z danych GUS z I kwartału bieżącego roku.

Jesteśmy więc dla chińskiego smoka przede wszystkim rynkiem zbytu. Nasze kontakty nie są symetryczne. Mało tego, jeśli chodzi o towary, które Polska wysyła z powrotem na rynek Chiński, to sytuacja jest najgorsza od 10 lat.

Nasz eksport do Chin przez ostatnią dekadę rósł. Nie były to duże wartości, ale z roku na rok sprzedawaliśmy więcej. Dziś, jako jedyni w Grupie Wyszehradzkiej, odnotowaliśmy spadek eksportu. Wyprzedzają nas między innymi nasi najwięksi konkurencji w regionie - Węgrzy i Czesi. Oddech na plecach poczuliśmy również ze strony goniących nas Słowaków.

- Trudno określić jedną, kluczową przyczynę pierwszego od dekady spadku polskiego eksportu do Chin. Zmniejszenie wartości sprzedaży o 5 proc. nie jest spektakularne, ale wskazuje na możliwość fluktuacji poziomu polskiego eksportu do Państwa Środka – komentuje w rozmowie z money.pl Damian Wnukowski, ekspert PISM.

Co więc mają kraje Grupy Wyszehradzkiej, czego nam brakuje, że ich eksport wciąż się zwiększa, a nasz zahamował? - Marka i ciekawa oferta dla Chin (poza branżą rolno-spożywczą), tego Polsce brakuje. Czesi mają Skodę, która wciąż jest z nimi kojarzona. Ponadto Praga jest popularnym celem wyjazdów chińskich turystów. Czesi inwestują również w swoje przedstawicielstwa w Chinach. – zaznacza Wnukowski.

Dzięki żywym kontaktom u naszych południowych sąsiadów Chińczycy zainwestowali już w sektor energetyczny, duże udziały mają także w turystyce - kupili m.in. czeskie linie lotnicze - o czym pisaliśmy w money.pl. Na Węgrzech swoje siedziby ma wiele chińskich firm, to tam przeniesiona została fabryka elektrycznych autobusów BYD. Projekty w Czechach i na Węgrzech przekonały stronę chińską o opłacalności tych inwestycji.

Jak przypomina ekspert PISM, przewagą naszych sąsiadów jest skuteczniejsze wykorzystanie szans w niszach rynkowych, nieco lepsza rozpoznawalność kraju i wysiłki promocyjne. - Czeska agencja promująca handel CzechTrade ma cztery biura w Chinach, podczas gdy Polska ma dwa przedstawicielstwa – biuro handlowe PAIH w Szanghaju oraz Wydział Promocji Handlu i Inwestycji w polskiej ambasadzie w Pekinie. Węgrzy z kolei stosują liczne instrumenty przyciągania inwestycji. To powoduje, że często skuteczniej wykorzystują potencjał kontaktów z Chinami.

Za przykład Polsce może służyć choćby projekt dotyczący rozbudowy infrastruktury transportowej w postaci szlaku kolejowego łączącego Węgry z Serbią. Mimo że inwestycja napotkała problemy w KE, to i tak za sukces można poczytać zaangażowanie chińskiego inwestora w tak potężny projekt.

Zbyt duża konkurencja?

Dotąd Polska mogła się pochwalić tym, że nasz sektor spożywczy w relacji z Chinami zyskuje i stale poszerza swoje udziały. Polska jest znana z dobrej jakości wyrobów. Jesteśmy na przykład jedynym krajem Unii dopuszczonym do sprzedaży drobiu do Chin. Chińscy przedsiębiorcy liczą na import polskich ziół, które wykorzystują w medycynie naturalnej. Szansy wykorzystali też sadownicy z Polski, bo akurat w ich przypadku sprzedaż wzrosła.

- Jedną z przyczyn, która negatywnie wpłynęła na nasz eksport, są obostrzenia w dostępie do rynku chińskiego. Branża rolno-spożywcza, w której upatrujemy obecnie największe szanse na rozwój na rynku chińskim, wciąż obarczona jest barierami. Mimo wynegocjowania przez Polskę otwarcia rynku m.in. dla jabłek czy drobiu, wciąż pozostaje kwestia certyfikacji. Ta jest nie tylko czasochłonna, ale i kosztowna. Znaczenia ma również utrzymanie embarga na eksport wieprzowiny - wyjaśnia ekspert PISM.

Mało tego, coraz trudniej nam konkurować z bogatymi krajami, które na Chińskim rynku czują się coraz pewniej. - Drugą ważną kwestią jest rosnąca konkurencja. Nie jesteśmy przecież ani najważniejsi, ani jedyni w kontaktach z Chinami. Są znacznie więksi gracze, którzy ograniczają nasze działania nawet w obrębie tej dziedziny, w której czujemy się mocni, czyli branży rolno-spożywczej. Musimy bowiem rywalizować z dostawcami m.in. z USA, Australii czy innych krajów UE, które umacniają się na rynku chińskim – stwierdza Wnukowski.

Wciąż wysyłamy tam niskoprzetworzone towary. Miedź, która stanowi jeden z głównych surowców przez ostatni rok bardzo potaniała, co również odbiło się na wynikach. Nie bez znaczenia jest też fakt sprzężenia polskiej gospodarki z unijną, a w szczególności niemiecką.

Nasi zachodni sąsiedzi, będący największym partnerem handlowym Chin w UE, posiadając mocniejszą markę sprzedają produkty wykorzystujące części wyprodukowane w Polsce. Tym samym gdy ich eksport rośnie, polskie firmy również na tym korzystają, ale w danych dotyczących handlu dwustronnego Polski z Chinami tego nie widać – potwierdza ekspert.

Stawiajmy na nisze

Jak dowodziliśmy w money.pl, Polska słabo wykorzystuje możliwości jakie daje projekt Jedwabnego Szlaku. Polskie władze stale mówią o zaciskaniu współpracy, jednak rozmowy prezydenta Dudy z Xi Jinpingiem nie skutkowały podpisaniem umów. Choć minister Waszczykowski w kwietniu ub.r. w Chinach mówił o tym, że Polska liczy na udział chińskich firm w budowie dróg, szybkiej kolei i lotnisk oraz modernizacji portów morskich, te pozostały w dużej mierze w sferze deklaracji.
Premier Szydło, co prawda, ma przywieźć z Pekinu dwie umowy dotyczących współpracy w zakresie turystyki i gospodarki wodnej, to jednak wciąż niewiele na polu możliwości.

Przypomnijmy, że Chińczycy mieli też odegrać rolę w budowie w Polsce elektrowni atomowej (więcej o tym przeczytasz tutaj). Projekt utknął jednak w powijakach polskiego programu energii jądrowej, o czym szeroko informowaliśmy na łamach money.pl.

Chińczycy nie zainwestują również w polski węgiel, mimo że ich technologia pozwala efektywnie i znacznie bardziej ekologiczne wykorzystywać elektrownie węglowe. Przypomnijmy, że Chińczycy zabiegali o kupno Elektrowni Połaniec. Starali się również o przejęcie aktywów ciepłowniczych EDF w Polsce – o czym również pisaliśmy money.pl.

Sukcesem w październiku 2016 chwalił się wicepremier Jarosław Gowin, który przywiózł 20 mln dolarów na polsko-chiński projekt. Jak informował rząd, to środowisko naukowe ma wskazać, na co zostaną przekazane pieniądze. Wicepremier Liu Yandong zadeklarowała, że rząd chiński przekaże te pieniądze na projekt badawczy w sektorze kosmicznym lub górniczym.

- Jesteśmy krajem wciąż poszukującym dla siebie miejsca. Inwestycje w nisze typu jachty, biżuteria z bursztynu, czy meble dla wyższej klasy średniej to dla nas szansa – zaznacza Wnukowski.

Mogą być to również technologie środowiskowe, w tym wodno-kanalizacyjne, sprzęt medyczny, sprzęt górniczy, kosmetyki, branża IT, w tym technologie dotyczące Internetu. Pytanie tylko, czy nie ubiegną nas znacznie bardziej aktywni i skuteczni sąsiedzi.
Nigdy nie bede juz soba
Avatar użytkownika
NiebieskiczajnikNone specified
Nowy
 
Posty: 1
Dołączył(a): 2017-05-15, 21:44:59
Podziękował : 0 razy
Otrzymał podziękowań: 0 razy
Imię: Agata

  • Inne

Powrót do Społeczeństwo i Polityka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości